Posty

System.

 Nie wiem kiedy życie przestaje boleć.  Nie wiem jak znaleźć inny sens niż widziałam przez ostatnie lata. Ostatnie. 30.  Jak zmienić perspektywę i żyć w zgodzie ze sobą, chociaż w obecnym społeczeństwie nie jest to możliwe. Jak wprowadzić życie analogowe, książkowe, opracowane na własnych emocjach a nie na oglądaniu czyjegoś życia w świecącym prostokącie.  Jak spowodować, że wiara znowu przeniesie góry. Jak znaleźć kolejny cel podróży aby znowu nie tułać się bez celu.  Dlaczego akurat teraz, świat wydaje się bardziej ubogi niż wtedy kiedy było do kogo buzie otworzyć i mieć w czyje oczy spojrzeć.  Dlaczego samotność jest okej tylko w dobre dni.  Dlaczego tak dziwnie jest żyć poza systemem. 

Sen

 Nie przyśniło mi się to. Nie mogło, chciałam Cię bronić w historiach złego zachowania, szukając wspomnień dobroci i miłości.  Znalazłam ich tyle, ze coś we mnie pękło, raz a porządnie, po moich łzach spłynęły łzy DESZCZEM.  Nie wymyśliłam tego, że uspokoiłeś mój cały system nerwowy. Jednym przytuleniem. To był najlepszy przytulas w całym moim życiu. Był kiedyś jeszcze jeden, teraz po 6 latach był kolejny.  Twej dobroci, chęcią poznania mnie ze wszystkimi ważnymi osobami z Twojej rodziny.  Karmienia mnie pizzą i tortem. Jako jedyny pytałeś się czy się wyspałam, czy jadłam, bo się martwiłeś że mój stan zdrowia jest średni.  Trzymałeś za mnie kciuki i wspierałeś nawet przy durnych badaniach.  Rozumiałeś kiedy była rozdrażniona przed okresem, zawsze lekko obracając to w żart, ale zawsze potem obdarowałeś mnie ciepłem.  Nie przyśniło mi się że w pierwszym tygodniu naszych rozmów już Cię uważałam za męża, nie widzieliśmy się bo się nie dało, trudno. Ży...

Północ

 Północ, Pełnia, Now. Noc Kupały. Festiwal.  Czego chcesz? Ile czasu możesz wykorzystać?  Ile razy można zacząć od nowa?  Ile razy można uśmiercić swoje stare ja? Ile razy można powiedzeć sobie że dasz radę? Tyle, ile minut żyjesz.  Tyle ile masz czasu, tego niezmarnowanego.  Nowy pomysł? Zapisz. Nowa propozycja? Powiedz tak.  Szczęście mierzy się w ilości wykorzystanych okazji.  AMEN.

Nowe początki

 Ile razy można zacząć od nowa? Ile nie pamiętamy z naszego życia? Czy tak naprawdę da się puścić przeszłość tego istnienia, odciąć się i spróbować z czystą kartą? A gdyby moja głowa i Twoja pamiętały czasy narodzin ziemi, nie byłoby łatwiej? Wszystkie schematy, władza o nic, skup ziem, zanieczyszczenia wody nie miałyby znaczenia, bo człowiek wiedziałby jak temu zaradzić i jak sobie poradzić, nie wariując.  Nowy początek to czasem praca, nowy dom, nowe miasto, jedna wycieczka, nowi ludzie.  Wystarczy, że w dobry momencie pojawisz się na imprezie i poznasz nowych ludzi, coś co i tak było zapisane w gwiazdach, ale nie byłaś w stanie tego przewidzieć. Coś co jest napisane dla Ciebie, jest Twoją misją, Twoim ratunkiem. A tego jeszcze nie widzisz.  Zobacz.  Życie nie kończy się ani teraz, ani jutro, ani jak Cie chłopak zostawi, ani jak znowu zmienisz pracę, bo szef nie umiał kontrolować swojej frustracji. Coś co jest dla Ciebie napisane, nadal tam jest.  Nie bój...

Rzucam

Rzucam telefon Rzucam te glupie mysli, mój płacz, ból i rzucam to, że chciałam znowu więcej. Dlaczego w połowie mam wątpliwości. Dlaczego uważam, że nagle rzeczywistość nie jest prawdziwa. Dlaczego nagle boje się tego czego nie ma, nie istnieje i istnieć nie będzie. Ale jest, w mojej głowie.  Schowane, głęboko, ale jest. I wychodzi się najeść wtedy kiedy nie trzeba.  Zabić. Teraz. To. Paskudztwo. 

A jak odpadnie Ci nos?

Przejmowanie się przyszłością działa zabójczo na teraźniejszość. Nigdy nie wiesz co będzie jutro jeśli nie zadbasz o to co masz teraz.  O to jest w lodówce, szafie i w głowie. Dzisiejsze myśli tworzą jutrzejszy poranek. Jeśli martwisz się czymś na zapas, na pewno się to wydarzy. Przyciągamy to o czym obsesyjnie myślimy.  Nie nakręcaj się. Ja powtarzam sobie to zdanie conajmniej kilka razy.  Jesteś tu i teraz w tym momencie, siedzę przy laptopie i wylewam myśli na ekran. Nie jestem ani na następnym spotkaniu ze znajomymi, ani przy porannej kawie. Jestem TU I TERAZ. Z własnymi myślami.  Czuję jak wirtualny atrament wylewa mi się uszami.  Bo czuję za dużo na raz, a za mało by móc coś z tym zrobić. Nie pozwól aby wczorajsze wątpliwości zmieniły Twoje dzisiaj. 

Floating in between

"ile jesteś w stanie czekać na niego?" "a co jeśli on cały czas będzie w pracy?" "może nigdy nie będzie miał dla Ciebie czasu..." "może nigdy nie będziesz dla niego priorytetem" "to jest red flag" A co jeśli dla mnie to green flag? Co jeśli jego ambicja jest dla mnie cnotą nie do podważenia?  Coś buduje, czemuś się poświęca.  Czy następna będę ja? Czy z dumą stanę u jego boku jeśli jest zajęty? Czy nadal będę go wspierać i w tym wszystkim robić swoje? Tak. Dlaczego. Bo związek nie jest egoistyczny, związek jest kompromisem.  Nie oddajesz siebie, ani on nie oddaje się mnie, ani ja jemu. Próbujemy wejść na wspólne pole. Razem je zbudować i je pielęgnować.  Jeśli dla Ciebie ciągła atencja jest związkiem, to jednak mam inne zdanie. Jeśli wieczne prezenty i pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa od mężczyzny to mam inne zdanie. Ale szacunek wzajemny musi być i pozostać.  To dla mnie jest partnerstwo. Być dla siebie.